_

Czy każdy może być inżynierem?-wielki dylemat

Rozmowy na różne bardziej lub mniej luźne tematy, nie związane z tematyką innych forów.

Czy każdy może być inżynierem?-wielki dylemat

Postprzez drdoctor88 » sty 05, 2010 21:38

Witam

W styczniu 2009 Skończyłem wydział elektryczny na ....
Moja specjalnosc to mgr inż. energelektroniki i maszyny elektrycznych.
Od lutego 2009 pracuje w firmie zajmująca się automatyką przemysłową (wykonywanie projektów, montaż i rozruch)


Moj problem polega na tym ze nie mogę sie w tym wszystkim odnaleźć

Zacznę od tego, że jestem raczej typowym "humanistą" czyli bardziej interesowała mnie literatura,historia, sztuka, teatr, kino, etc. niż lutowanie płytek. Na

polibudę poszedłem pod presją rodziny (ojciec inżynier, wujek inzynier,dziadek inżynier).

W szkole podst. nigdy nie byłem orłem z fizy czy matmy-nigdy ich też specjalnie nie lubiłem (matma jeszcze uszła ale fiza to tragedia choc 4 na koniec

miałem).Poszedłem do mat-fizu w lic.
Na maturze z fizy i matmy miałem odpowiednio 4 i 5 (stara matura) ale wymagalo to dużego nakladu pracy w porównaniu z rowieśnikami. Nie mam chyba do tego

głowy; te regułki z matmy ciężko mi wchodziły i po prostu przerabiałem pare razy 30-40 zadań ze zbioru przed sprawdzianem i nic nie mogło mnie tam zaskoczyć.

W podst. i liceum najbardziej lubiłem historie, wos, geografię i polski (choc z polskiego też jakis super wybitny nie byłem)
Studia ukończylem z wynikiem 4,5 czyli bardzo nieźle jak na polibudę. Nie miałem nigdy żadnych tyłów czy poprawek-prawie wszystko w pierwszych terminach.


Jednak na studiach zawsze skupiałem się na teoretycznych aspektach przedmiotów-egzaminy z wykładu i/lub ćwiczeń były najtrudniejsze do zaliczenia i do tego

uczyłem się moją sprawdzoną z liceum (przerabianie zbiorów zadań do oporu). Na laborkach natomiast już nie błyszczałem; na jakis tam podstawach elektroniki

czy programowania sterowników to już za bardzo nie wiedziałem jak połączyć układ czy coś tam zaprogramować. W domu długo siedziałem żeby to skumać.

A sprawozdania to oddawałem bardzo słabe- byle zaliczyć; nigdy nie wiedziałem co w nich pisać. Jednak system jest zorganizowany tak, że laborki w sumie

łatwo zaliczc wystarczy, że się przyjdzie coś tam zrobi i dobrze napisze wejściówki (to nie był problem) a sprawka to była sprawa drugorzędna. W ogóle nie

umiem nawet lutować inigdy nie miałem tej smykałki do tej całej elektroniczno-elektrycznej praktyki.

Dopiero póżniej zauważyłem, że labolatorium w edukacji inżyniera to sprawa bardzo istotna.

Na ostatnim semestrze studiów pojechałem na wymianę do Niemiec by pisać tam magisterkę. I w sumie dali mi tam taki wycisk, że ledwo tę magisterkę tam

obroniłem (w jęz. ang) Poległem na niedoświadczeniu w pracy laboratoryjnej i wogóle jak na mój gust zdolności w tym kierunku technicznym. Inni goście z

polski co tam byli to sobie radzili. A jeszcze w Polsce poprawiałem ją by dostosować ją do polskich standardów (choć do tych niemieckich to bym musiał

posiedzieć jeszcze wiecej).

I teraz siedzę w tej mojej pracy i pomijając nieciekawa atmosferę (czytaj firmą rządzi właściciel jego brat i jego synowie a ja jestem z poza rodziny....) to

też jakoś nie czuje się w tej automatyce przemysłowej choc to przecież związane ze specjalizacją jaką kończyłem (maszyny el., energoelektronika, czujniki,

programowanie, etc.). Zwykli technicy (fakt, zę z doświadczeniem-niektórzy nawet 10 lat) kumają lepiej ode mnie.
Uczyłem się o falownikach i przetwornicach ale nie potrafię np. zaprojektować jakiejś tam prostej przetworniczki. Elektronika to już chyba pozostanie dla

mnie czarną magią....nie mówiąc już o programowaniu w c czy assembler.

Myśle sobie, że po prostu nie nadaję się do tego, nie mam predyzpozycji. Myślę,że żeby byc dobrym inżynierem to trzeba mieć specjalne predyzpozycje w tym

kierunku-odpowiednio pracujący umysł.
Nie wiem czy Wy inżynierowie też tak macie, ale ja nie lubię tych wszystkich łamiglówek logicznych czy np. szachów.
W życiu kieruję się raczej intuicja niż takim 100% racjonalnym rozumowaniem.
Mam problemy z liczeniem w pamięci; 83-29 to dla mnie problem bez kartki czy o zgrozo kalkulatora!
W takich sytuacjach na np. rozruchu gdzie trzeba szybko myśleć co ustawić i zmienszyc/zwiększyć ,żeby jakiś inny parametr się zwiększyl/zmniejszył to też się

gubię i mam zawsze przy sobie tonę notatek ,ale jak czegoś nie ma w notatce to wtedy są schody....
Nie cierpię programowania, informatyki i dłubania w kompie-to dla mnie jakaś abstrakcja.
Cada miałem na studiach i teraz go często używam w pracy a i tak narysowanie w miarę prostego rysunku czy schematu zajmuje mi wieki!

Nie mam chyba takiego umysłu jak moi koledzy inżynierowie-cały czas o czymś rozmyslam, rozważam wielkie idee i dzieła
jestem wrażliwy np. estetykę i piękno. W ogóle jestem wrażliwy, a to nie są chyba cechy sprzyjające w zawodzie inżyniera.


Chciałem to wszystko rzucić w cholerę i zajac się czymś ale mam dylemat bo:

1. Szkoda mi tych 5 lat studiów, Wszedzie głośno, że po polibudzie to porzadny zawód sie ma i szanse na lepsza pracę
Pozatym względy ambicjonalne; jak juz w to wdepnalem to nie chće byc na szarym końcu

2. Nie mam alternatywnego zajęcia-na studiach dużo się uczyłem i nie miałem czasu na nic sensownego, moje zainteresowania humanistyczne zaniedbałem niestety

3. Myślałem by skonczyć inne studia lub zajmowac się czymś innym na boku jednak teraz też pracuję od 8-17 plus dojazdy 2h dziennie, a muszę jeszcze coś

czytać dodatkowo na temat branzy bo mnie z tej pracy wyleją jak będę totalnym ignorantem. Zresztą mam narzeczona, planujemy wspólna przyszłość i zaczynanie

od zera wieku 26-30 lat to chyba troche porażka.

4. Nie sprawdziłem nigdy jak czuję się w tych innych zaintersaowaniach. Mimo 25 lat na karku nie wiem do czego mam talent. Coraz bardziej myślę, że do

niczego.

5. Nie chcę pracować na każdym stanowisku. praca np. jako handlowiec w hurtowni elektrycznej to nie dla mnie (patrz pkt. 1), zresztą nie lubię pracy z ludzmi
. Kiedyś myslałem ,żeby zostać na studium doktoranckim, jednak analizując cala sytuację byłoby to raczej samobójstwo.

6. Myslałem też jeszcz eo ewentualnym przebranżowieniu się na elektroenergetykę. Mniej tam tych sterowników i elektronikii wydaje się łatwiejsz edo ogarnięcia.


A jeszcze dygresja na temat konczenia politechniki; konczylem dobra p. poznańską, ale szału na rynku pracy nie ma-obecnie przebywam w trojmiescie i nic tu nie ma specjalnie w branży (siedzę na wybrzezu ze względów osobistych)

Pozdrawiam
drdoctor88
 
Posty: 1
Dołączył(a): sty 05, 2010 21:34

Re: Czy każdy może być inżynierem?-wielki dylemat

Postprzez kamild » sty 05, 2010 22:57

Tak sie to konczy jak sie studiuje dla rodzicow.
A czemu zaczynanie od 0 w wieku 26 to zle? Lepiej teraz niz za 10 lat. Znam goscia co rzucil ciepla posadke w banku i otworzyl z kolega warsztat samochowy. I teraz jest szczesliwy bo robi to co lubi.
Avatar użytkownika
kamild
 
Posty: 356
Dołączył(a): kwi 28, 2009 10:45

Re: Czy każdy może być inżynierem?-wielki dylemat

Postprzez z » sty 05, 2010 23:05

Strasznie czarno to wszystko przedstawiasz, wydaje mi się, że zbyt surowo się oceniasz
....zaczynanie od zera wieku 26-30 lat to chyba troche porażka.
No nie wiem, sam całkowicie zmieniłem orbitę powyżej tej górnej granicy, uderzyłem va-bank, całkiem w ciemno i udało się, a zaręczam ci, że podstawy masz o wiele większe.

4. Nie sprawdziłem nigdy jak czuję się w tych innych zainteresowaniach. Mimo 25 lat na karku nie wiem do czego mam talent. Coraz bardziej myślę, że do niczego.
I spokojnie, moim zdaniem powinieneś wyluzować, podejść bardziej egoistycznie do swojego życia, tzn mniej patrzeć na oczekiwania rodziny i właśnie sprawdzić się w tych innych zainteresowaniach. Teraz masz na to czas, bo jak się wydaje nie masz nikogo na utrzymaniu, jak tak już będzie, to dużo trudniej jest podjąć ryzyko.
Powodzenia.
z
 
Posty: 1949
Dołączył(a): cze 16, 2009 22:49

Re: Czy każdy może być inżynierem?-wielki dylemat

Postprzez zielonaniunia » sty 06, 2010 11:18

Nie pitol, tylko zacznij robić coś dla siebie a nie dla rodziców i wszystkich dookoła. Żadna wróżka nie przyleci i ci życia cudownie machnięciem różdżki nie odmieni. Sam to musisz zrobić. Z tego co piszesz wynika że jesteś typem kujona - wkuć na blachę nie ważne co. Ale to znaczy, że jestes uparty w dażeniu do celu. Teraz po prostu SAM wyznacz sobie taki cel.
Dzizas jak się wkurzyłam - jak ja bym chciała tak umieć zakuwać bez mrugnięcia wszystko co mi podsuną. Normalnie profesorem bym była. A ten tu .... wrrrrr

Acha i jeszcze - z historii i wos miałam wyproszone tróje, jak weszły mierne to się Mamut ucieszył że mi nie musi już 3 na szynach stawiać. Całe życie mam problemy z pamięcią do dat i faktów. Polityka się nie interesuję. Matmę zawsze lubiłam chociaż bez egzaltacji. Lubię swoją pracę, chociaż mam prywatnie zupełnie inne zainteresowania.
podstawa to spokój i płynne ruchy
Avatar użytkownika
zielonaniunia
 
Posty: 32
Dołączył(a): sty 16, 2009 10:21
Lokalizacja: 3city

Re: Czy każdy może być inżynierem?-wielki dylemat

Postprzez CFA » sty 06, 2010 13:08

drdoctor88 napisał(a): zaczynanie od zera wieku 26-30 lat to chyba troche porażka.


To chcesz się męczyć przez kolejne 30 lat?
Ja też się parę razy musiałem przekwalifikować- od wydłużania otworków w CAD i drapania transparentów do serwisu/produkcji/wykonania - choć jednak głównie
w branży technicznej. Czasem myślę, że jednak najchętniej bym został kucharzem :-) .

Posłuchaj zatem rad tych, którzy się tu wypowiadali i poświęć więcej czasu na to co lubisz, poszukaj dodatkowego zajęcia w tej dziedzinie i jak będziesz dobry, to bardzo szybko dotychczasowe zajęcie będzie Ci zbędne.
Powodzenia.
CFA
 
Posty: 211
Dołączył(a): lis 16, 2009 23:20
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy każdy może być inżynierem?-wielki dylemat

Postprzez mirkolo » sty 07, 2010 12:39

1) Wyprowadź się od rodziców, aby mieć większą możliwość wyboru.

2) Uwierz w siebie, skończyłeś polibudę z 4,5 więc i z innymi rzeczami sobie poradzisz

3) Musisz wybrać czy chcesz się męczyć z tym co masz, czy wybrać coś gdzie będziesz szczęśliwszy (teoretycznie za mniej i mniej pewny na początku zawód)

Pamiętaj masz tylko 1 życie! Jest ono Twoje! Nie schrzań go!

Ja jestem po mechanice na PW,
pracowałem w poligrafii, w dużej firmie,
ale ciężko się przebić, dużo układów i nie ciągnęło mnie to mocno,
brakowało mi czegoś,
zmieniłem na małą firmę produkcyjno-budowlaną,
dużo lepsza atmosfera, większa elastyczność, samodzielność
dużo mi tu lepiej.
mirkolo
 
Posty: 66
Dołączył(a): wrz 01, 2008 11:25
Lokalizacja: W-wa

Re: Czy każdy może być inżynierem?-wielki dylemat

Postprzez TBartowiak » sty 07, 2010 13:47

Nie ma problemu byś zmienił fach o 180' i rozpoczął studia humanistyczne.
Pamiętaj jednak że po takich studiach wybór płatnej (jakkolwiek) pracy masz bardziej ograniczony niż po polibudzie . Z drugiej strony najprawdopodobniej masz już zaszczepione myślenie oparte na fizyce i może Ci to przeszkadzać w życiu humanisy (lub stanowić ogromny atut) .
Wyczuwasz bowiem róźnicę między wyrazami "robić" a "zrobić" , "uczyć" i "nauczyć". Wiesz że praca to iloczyn wydatkowanej siły i efektu działania siły (czyli bez efektu praca=0)...czego przeciętny humanista nie jest niestety w stane zrozumieć . I cierpi potem sam nie wie dlaczego przez całe życie .
TBartowiak
 
Posty: 219
Dołączył(a): mar 30, 2008 15:28
Lokalizacja:

Re: Czy każdy może być inżynierem?-wielki dylemat

Postprzez jamaguwi » sty 07, 2010 18:22

Witam!
Masz po prostu wszystko co trzeba, tylko nie dostałeś kopa na rozpęd. Ja rozumiem załapać doła 5 lat po studiach, że się nic nie umie, że nie idzie tak jak sobie wymarzyłeś. No ale do rzeczy:
1.Nie masz HIV (strzelam na 99%) - plus
2.Masz dziewczynę (trochę to staroświeckie - nie wiem czy to plus czy minus ;D)
3.Skończyłeś studia - plus
4.Dziadek, ojciec - inżynierowie. Pozazdrościć tradycji.. - plus
5.Praca: jest - plus
6.Nie mieszkasz pod mostem - plus
7.Masz komputer i internet - plus
8.I tak dalej...

Ale jest wyjście: Postaraj sie o gromadke dzieci. Teraz na socjalu jest klawe życie.

Pozdrawiam
jamaguwi
 
Posty: 312
Dołączył(a): maja 31, 2006 16:45

Re: Czy każdy może być inżynierem?-wielki dylemat

Postprzez soh » sty 15, 2010 17:39

drdoctor88 napisał(a):(...)
Moj problem polega na tym ze nie mogę sie w tym wszystkim odnaleźć

Zacznę od tego, że jestem raczej typowym "humanistą" czyli bardziej interesowała mnie literatura,historia, sztuka, teatr, kino, etc. niż lutowanie płytek. Na

polibudę poszedłem pod presją rodziny (ojciec inżynier, wujek inzynier,dziadek inżynier).

W szkole podst. nigdy nie byłem orłem z fizy czy matmy-nigdy ich też specjalnie nie lubiłem (matma jeszcze uszła ale fiza to tragedia choc 4 na koniec
(...)

Była taka polska komedia, nie taka stara. W niej to, jedna postać, taki w sumie filmowy idiota mówi coś bardzo mądrego. "Należy zadać sobie jedno, zajebiście ważne pytanie. Co lubię w życiu robić? A potem zacząć to robić"

Jest jeszcze jedna alternatywa. Lej na wszystko, byle kasę zarabiać. Nie ważne co, byle dużo płacili. Niektórzy właśnie z tego czerpią satysfakcję z pracy i z tego co robią.
Avatar użytkownika
soh
 
Posty: 199
Dołączył(a): gru 25, 2007 19:11
Lokalizacja: Warszawa, Lublin, Świdnik

Re: Czy każdy może być inżynierem?-wielki dylemat

Postprzez TBartowiak » sty 15, 2010 19:15

Dobrze mówić jak się jest synem Króla Sedesów. Wtedy sobie można marzyć by być Drugim Tonnym Halikiem.:-)
TBartowiak
 
Posty: 219
Dołączył(a): mar 30, 2008 15:28
Lokalizacja:


Powrót do Off topic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników