_

Przemyślenia na temat przyszłości w zawodzie inżyniera

Rozmowy na różne bardziej lub mniej luźne tematy, nie związane z tematyką innych forów.

Przemyślenia na temat przyszłości w zawodzie inżyniera

Postprzez kill88 » lip 20, 2012 16:08

Witam,

skończyłem inż z Automatyki i Robotyki (wydział Mechaniczny Technologiczny) na Politechnice Śląskiej (dziennie), teraz kończę magisterkę z tego samego kierunku i nieuchronnie myślę o rodzaju i typie pracy którą podejmę po obronie tegoż tytułu.
Wybitnym studentem nie jestem, przeciętniak, może trochę ponad przeciętną (bo w końcu 4 na dyplomie z inż a teraz wszystko jest na dobrej drodze by na dyplomie z mgr było bdb) :wink: . W zawodzie jeszcze nie pracowałem, zawsze jakieś małe robótki typu serwisant elektronarzędzi Boscha, kierowca busa, operator szlifierek, polerek i pił w zakładzie kamieniarskim (ale nie CNC). Ogólnie prace niewymagające zbyt wiele wiedzy inżynierskiej.
Pech chciał że pochodzę z Podkarpacia (okolice Krosna i Jasła) i firm mogących zatrudnić inżynierów są dosłownie dwie sztuki; Nowy Styl - krzesła i meble oraz BWI - dawny Deplhi, amortyzatory i inne rzeczy w ten deseń. Reszta to już Rzeszów (60 km w jedną stronę ) lub Kraków (jakieś 120 km). Na Śląsku pracy jest całkiem sporo ale miasto ohydne a pieniądze nie rewelacyjne.
Chodzę na rozmowy kwalifikacyjne ale chyba tylko po to by nabrać w nich ogłady.

Co umiem? Hmmm... W zasadzie sam nie wiem, na dobrą sprawę wszystkiego po trochu. Na pewno nie chciałbym siedzieć w obliczeniach, znam dość dobrze Angielski, ACADa, również poziomu AutoLispa (choć to podstawy), na studiach robiłem sporo modeli (projekt inżynierski, projekty sobie, kolegom) w (głównie) Solid Edge'u więc myślę że nawet nieźle się w tym orientuje. Powierzchniówka mi nie podchodzi. Próbowałem ICEM SURFa, miałem kontakt z Catią ale to nie dla mnie. Mechanical jeszcze ok ale Shape to nie moja bajka, szczególnie w ICEMie ;) . Ogólnie nie chciałbym siedzieć przy komputerze non stop przez cały czas pracy (po kilku latach można dostać coś na głowę a po 10h nie sposób już patrzeć na świat, tam bolą oczy :wink: ).

Może napisałem trochę chaotycznie i nieskładnie ale zmierzam do tego że mam kilka dróg do wyboru i zastanawiam się którą wybrać i mam nadzieje że starsi koledzy z perspektywy lat, popełnionych błędów (lub też i sukcesów) podpowiedzą co myślą i jak widzą przyszłość w zawodzie.

Pierwsza opcja to praca u siebie na wiosce gdzie dostanę na wstępie około 1200 - 1500 zł. Trochę skucha bo mam kolegę w jednej z tych firm i pakując na hali (wózkiem ręcznym, nie widłowym, kolega nie ma żadnych uprawnień) Tiry ma 1600 zł do łapy :D No ale jak mówiłem, są dwie firmy na krzyż gdzie mogą przyjąć inżyniera, ich szefowie dobrze o tym wiedzą i nie mają zamiaru przepłacać ;) Przyszłość u takiego pracodawcy (przynajmniej na wstępie) nie wygląda kolorowo choć kto wie, może po 2 latach zaskoczy i da powyżej 3 tys zł...

Druga opcja to wyjazd do miasta. Śląsk, Rzeszów lub Kraków. Płace pewnie niewiele większe (2 tys do ręki?) choć słyszałem jak koledzy żalili się że nikt nie chciał im dać więcej niż 1200 zł na wstępie (ten sam kierunek - spawalnicy ze specjalności). Mieszkanie musiałbym już wynająć a to już jakieś 1500 zł czyli 2 z rachunkami. Kilka miesięcy da radę przeżyć z oszczędności ale musiałbym mieć pewność że jakiś czas płaca wzrośnie.

Trzecia opcja to usiąść na busa na wiosce i jeździć za 2500 do łapki na miesiąc, ewentualnie zrobić prawko na C+E i mieć ok. 3-4 tys miesięcznie,

Czwarta opcja to wyjazd. W UK już byłem. Byłoby super, gdyby nie ta ilość rodaków, polskie przekleństwa i cwaniactwo na każdym roku wielu angielskich miast. Najbardziej kuszą Niemcy i Francja. W obydwu krajach mam znajomych/rodzinę więc jest punkt zaczepki, z tym że to punkt zaczepki jako minimalna płaca dla pracownika fizycznego, nie mam tam żadnych wysoce wykwalifikowanych znajomych. Znam angielski - myślę że dość dobrze (choć angielski techniczny już gorzej), niemieckiego uczyłem się kiedyś ale sporo zapomniałem, powiedzmy że zamówię coś w barze a na ulicy zapytam się o godzinę czy drogę do celu. Jakie mam szanse na zaczepienie się jako inżynier za granicą. Na jaką realną pensję mógłbym tam liczyć jako początkujący inżynier i na jaką jako inżynier z kilkuletnim stażem? Jako niewykwalifikowany pracownik fizyczny dostałbym 1500-1700E do łapki, spokój ducha i brak odpowiedzialności. Jako kierowca C lub C+E jakieś 2000 do 2500 E.

Z perspektywy lat, co byście wybrali na moim miejscu?

Pozdrawiam.
kill88
 
Posty: 3
Dołączył(a): lip 20, 2012 16:07

Re: Przemyślenia na temat przyszłości w zawodzie inżyniera

Postprzez LukaszPK » lip 20, 2012 20:41

No to żeś poleciał z tekstem :) Moim zdaniem cała ta spowiedź była niepotrzebna. Kilka postów podobnych już było. Wszystko to kwestia szczęścia, cierpliwości i indywidualnego podejścia. Jedynie żal mi Ciebie, że jeszcze dobrze nie zacząłeś pracować, a już myślisz o takich zajęciach jak:

kill88 napisał(a):Pierwsza opcja to praca u siebie na wiosce gdzie dostanę na wstępie około 1200 - 1500 zł. Trochę skucha bo mam kolegę w jednej z tych firm i pakując na hali (wózkiem ręcznym, nie widłowym, kolega nie ma żadnych uprawnień) Tiry ma 1600 zł do łapy :D


kill88 napisał(a):Trzecia opcja to usiąść na busa na wiosce i jeździć za 2500 do łapki na miesiąc, ewentualnie zrobić prawko na C+E i mieć ok. 3-4 tys miesięcznie


kill88 napisał(a):Jako niewykwalifikowany pracownik fizyczny dostałbym 1500-1700E do łapki, spokój ducha i brak odpowiedzialności. Jako kierowca C lub C+E jakieś 2000 do 2500 E.


I nasuwa mi się teraz pytanie: czy w szkole średniej przed wyborem studiów nie należy przeprowadzić jakiś badań psychologicznych? Bez żadnej obrazy, ale jeśli ktoś wybiera się na studia i kończąc je, już myśli o tym, czyby nie zostać kierowcą - to chyba coś nie teges...

Ja już teraz mogę Ci poradzić: idź na kierowcę. Na dzień dzisiejszy wyjdziesz na tym najlepiej. Albo zostań handlowcem. Też nie narzekają. Bo jeśli chodzi o pracę inżyniera to czasem wiele razy trzeba się sparzyć za nim trafi się na dobrą pracę. Ale takie mamy realia. Jeśli patrzysz tylko i wyłącznie na szybki przypływ gotówki to wybierz pracę niezwiązaną z inżynierką.

I odpowiedz jeszcze sobie: co myślałeś jak szedłeś na studia? Co Tobą kierowało, że właśnie padł taki wybór pokierowania Twoją karierą? I dlaczego zapomniałeś o tym jak jesteś już u schyłku drogi?
LukaszPK
 
Posty: 767
Dołączył(a): cze 20, 2010 23:06

Re: Przemyślenia na temat przyszłości w zawodzie inżyniera

Postprzez kill88 » lip 20, 2012 21:56

LukaszPK napisał(a):Moim zdaniem cała ta spowiedź była niepotrzebna.


To nie spowiedź tylko opis sytuacji.

LukaszPK napisał(a):Bez żadnej obrazy, ale jeśli ktoś wybiera się na studia i kończąc je, już myśli o tym, czyby nie zostać kierowcą - to chyba coś nie teges...


Nie wiem w jakim kraju mieszkasz/żyjesz i czy zapomniałeś już jak jest w PL ale niestety, dyplomem za który płacą 1200 zet (z czego 4-5 stówek pójdzie na samo paliwo) się nie najem.

LukaszPK napisał(a):Jeśli patrzysz tylko i wyłącznie na szybki przypływ gotówki to wybierz pracę niezwiązaną z inżynierką.


Nie patrzę na szybkie dorobienie się fortuny, na wstępie chce pieniądze które pozwolą spokojnie przeżyć od pierwszego do pierwszego a z pensją 1200 zł jest ciężko. Wyjeżdżając do miasta musiałbym żyć z wcześniejszych oszczędności bo 1500 to wynajęcie samego mieszkania, a gdzie reszta?

LukaszPK napisał(a):I odpowiedz jeszcze sobie: co myślałeś jak szedłeś na studia? Co Tobą kierowało, że właśnie padł taki wybór pokierowania Twoją karierą?


Chcesz wiedzieć dlaczego wybrałem polibudę? Bo podobno potrzebowali inżynierów, podobno dobrze płacili a do ścisłych dziedzin życia od zawsze miałem predyspozycje. Nie poszedłem na łatwiznę wybierając Geodezję czy Inżynierię Produkcji, wybrałem jedną z wisienek na torcie i trudniejszych kierunków bo wierzyłem że to zaowocuje.
I proszę, daruj sobie moralizatorskie teksty jeśli to miałeś na myśli. Spójrz na piramidę Masłowa. Potrzeba uznania i samorealizacji to szczyt, podstawa to potrzeby niezbędne do funkcjonowania i życia - mieszkanie i jedzenie.

LukaszPK napisał(a):I dlaczego zapomniałeś o tym jak jesteś już u schyłku drogi?


No i co z tego że jestem u schyłku skoro na peryferiach oferują 1200-1500 bez szans na większą podwyżkę (może 2, max 2500 po kilkunastu miesiącach a może nawet kilku latach) a w mieście na dobrą sprawę tyle samo, tyle że po miesiącach/latach dostanę trochę więcej?

Tak jak pisałem, dyplomem nie przeżyję od pierwszego do pierwszego, dlatego pytam o możliwości po latach lub za granicą, szukam też niejakiego kopa (kogoś, kto powie że pierwsze kroki faktycznie są fatalne ale później już nie jest najgorzej) który skłoniłby mnie do zostania w zawodzie inżyniera.
kill88
 
Posty: 3
Dołączył(a): lip 20, 2012 16:07

Re: Przemyślenia na temat przyszłości w zawodzie inżyniera

Postprzez LukaszPK » lip 20, 2012 23:11

kill88 napisał(a):To nie spowiedź tylko opis sytuacji.


W takim razie walnij ten opis do LM, niech HR to oceni i oni dadzą ci odpowiedź. Bo jeśli ty nie wiesz co chcesz robić, to kto ma to wiedzieć? A rozrzut masz niezły: od inżyniera po kierowcę.

Nie wiem w jakim kraju mieszkasz/żyjesz i czy zapomniałeś już jak jest w PL ale niestety, dyplomem za który płacą 1200 zet (z czego 4-5 stówek pójdzie na samo paliwo) się nie najem.


Ależ ja to wiem i swoje niezadowolenie tą sytuacją w Polsce już pokazałem kilka razy. Ale co z tego? Jak będziesz dobry w tym co robisz to praca sama Cię znajdzie. Ale najpierw trzeba spróbować, a póki co Ty już zaczynasz od straconej pozycji. Bo już wiesz, że może Ci się nie udać.

Nie patrzę na szybkie dorobienie się fortuny, na wstępie chce pieniądze które pozwolą spokojnie przeżyć od pierwszego do pierwszego a z pensją 1200 zł jest ciężko. Wyjeżdżając do miasta musiałbym żyć z wcześniejszych oszczędności bo 1500 to wynajęcie samego mieszkania, a gdzie reszta?


No więc sam sobie odpowiedziałeś na swoje pytanie. Niczym się nie różni od mojej.

Chcesz wiedzieć dlaczego wybrałem polibudę? Bo podobno potrzebowali inżynierów, podobno dobrze płacili a do ścisłych dziedzin życia od zawsze miałem predyspozycje. Nie poszedłem na łatwiznę wybierając Geodezję czy Inżynierię Produkcji, wybrałem jedną z wisienek na torcie i trudniejszych kierunków bo wierzyłem że to zaowocuje.
I proszę, daruj sobie moralizatorskie teksty jeśli to miałeś na myśli. Spójrz na piramidę Masłowa. Potrzeba uznania i samorealizacji to szczyt, podstawa to potrzeby niezbędne do funkcjonowania i życia - mieszkanie i jedzenie.



No widzisz... Podobno potrzebowali. Kiepski motyw, żeby wybierać studia. Ale jeśli piszesz, że dobry byłeś z przedmiotów ścisłych o to już coś. Tylko po co potrzebne to kierowcy samochodu?

No i co z tego że jestem u schyłku skoro na peryferiach oferują 1200-1500 bez szans na większą podwyżkę (może 2, max 2500 po kilkunastu miesiącach a może nawet kilku latach) a w mieście na dobrą sprawę tyle samo, tyle że po miesiącach/latach dostanę trochę więcej?

Tak jak pisałem, dyplomem nie przeżyję od pierwszego do pierwszego, dlatego pytam o możliwości po latach lub za granicą, szukam też niejakiego kopa (kogoś, kto powie że pierwsze kroki faktycznie są fatalne ale później już nie jest najgorzej) który skłoniłby mnie do zostania w zawodzie inżyniera.
LukaszPK
 
Posty: 767
Dołączył(a): cze 20, 2010 23:06

Re: Przemyślenia na temat przyszłości w zawodzie inżyniera

Postprzez LukaszPK » lip 20, 2012 23:39

No i co z tego że jestem u schyłku skoro na peryferiach oferują 1200-1500 bez szans na większą podwyżkę (może 2, max 2500 po kilkunastu miesiącach a może nawet kilku latach) a w mieście na dobrą sprawę tyle samo, tyle że po miesiącach/latach dostanę trochę więcej?

Tak jak pisałem, dyplomem nie przeżyję od pierwszego do pierwszego, dlatego pytam o możliwości po latach lub za granicą, szukam też niejakiego kopa (kogoś, kto powie że pierwsze kroki faktycznie są fatalne ale później już nie jest najgorzej) który skłoniłby mnie do zostania w zawodzie inżyniera.


No więc znając realia naszego rynku sam wiesz co wybrać. Kiedyś ludzie robili to co lubieli, a dziś robią to co daje im więcej $. Trudno się dziwić. Ale jak niby ktoś ma cię skłonić do zostania w zawodzie? Myślisz, że jak kilka osób ci powie, że nie warto rezygnować z zawodu to będzie jakiś impuls, albo wyrocznia? Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie: pracujesz w zawodzie, mało zarabiasz na starcie, nikt nie gwarantuje że zarobiaz więcej, ale robisz to co lubisz. Jezdzisz tirem, masz dobrą kase, ale po co było Ci do tego 5 lat nauki. Inna odpowiedź by była, gdybyś zapytał o zmianę branży, ale ty pytasz o przeskok w rozwoju, a wręcz cofnięcie się.
LukaszPK
 
Posty: 767
Dołączył(a): cze 20, 2010 23:06

Re: Przemyślenia na temat przyszłości w zawodzie inżyniera

Postprzez gouda » lip 21, 2012 09:24

Po AiR'rze na MT jesteś troche skazany na mechanikę...
Sam musisz zdecydować w którym kierunku iść i robić wszystko żeby to osiągnąć. Inna opcja to trafić do przypadkowej firmy która w jakiś spopsób Cię ukierunkuje, ale czy to jest najlepsza opcja? Chyba lepiej robić to co się chce robić.

Gdybyś końcył AiR na wydziale automatyki twój wybór byłby jaśniejszy. Ale generalnie i tak masz jakiś wybór (zależy co umiesz).
Dobry programista PLC, który na dodatek zna tematyke bezpieczeństwa to świetny towar na rynku - nie znam dobrych którzy by zarabiali mniej niz 7-8 tyś na śląsku!!! Oczywiście dysponując kilkuletnim doświadczeniem i umiejętnościami.
Firmy szukają takich ludzi, i mają problem z naborem odpowiednich kandydatów którzy z reguły nie są w stanie opanować zagadnień do takiego poziomu żeby mogli samodzielnie i efektywnie realizować swoje zadania.
Jako automatyk mozesz pracować przy projektowaniu nowych maszyn, a mozesz tez w utrzymaniu ruchu (choć to zdecydowanie bardziej nudne zajęcie, ale bardziej spokojne), to tez jest duzym atutem tego zawodu...

Jeśli chcesz iść w stronę mechaniki, to też nie jest zła opcja. Średnia zarobków konstruktorów jest w prawdzie niższa niz automatyków, czy specjalistów od produkcji, ale to głównie dlatego że w Polsce kreślarzy również nazywa się konstruktorami. osobiście znam niewielu konstruktorów którzy samodzielnie prowadzą projekty i zarabiają mało.
Firmy równeiż szukają zdolnych ludzi, ale z drugiej strony niekoniecznie o taką pracę jest łatwo - bo trzeba już z regułu mieć jakieś doświadczenie. Więc droga jest taka że na początek zarabiasz mniej powiedzmy 1200-2500 na rękę, a z czasem jeśli okażesz się dobry w tym, to zmieniasz pracę i zarabiasz więcej.

Tak naprawdę żeby sięprzekonać czy się do tego nadajesz musisz posiedzieć pare lat w zawodzie. To bym ci właśnie sugerował, a jeśli po tym czasie okaże się ze niewiele z tego wychodzi to wtedy dopiero pomyśl o innym zawodzie.

Na śląsku, w okolicach gdańska, wrocławia czy warszawy mozesz zarobic spokojnie te 2000-2500zł na rękę jak dobrze poszukasz, co pozwoli ci wynająć kawalerkę i przetrzymać.
gouda
 
Posty: 715
Dołączył(a): lip 30, 2008 00:02

Re: Przemyślenia na temat przyszłości w zawodzie inżyniera

Postprzez kill88 » lip 21, 2012 10:55

Dzięki gouda, o taką wypowiedź mi chodziło.

Bardziej kręciło mnie robienie mechanizmów od fizycznej strony (wytrzymka itp) niż programowanie na AEiI, chyba dlatego pozostał MT.

Pzdr.
kill88
 
Posty: 3
Dołączył(a): lip 20, 2012 16:07

Re: Przemyślenia na temat przyszłości w zawodzie inżyniera

Postprzez qwerty » lis 23, 2012 12:46

Zgadzam się z gouda: praca w zawodzie byłaby chyba najlepsza, w sumie zawód masz świetny. Doświadczenie, nawet w jednej z tych firm, koło twego miejsca zamieszkania przydałoby Ci się.
Zaprojektuj swoją przyszłość :)
kurs cad gliwice
qwerty
 
Posty: 1
Dołączył(a): lis 23, 2012 12:21

Re: Przemyślenia na temat przyszłości w zawodzie inżyniera

Postprzez Marex » wrz 29, 2014 12:28

Obecnie pojawiło się bardzo dużo ofert dla inżynierów, dlatego ze znalezieniem pracy nie powinieneś mieć problemu, dla przykładu http://praca.znajdzto.pl/inzynieria-technologie,3694/3.html, także z takim zawodem jest w czym wybierać. :)
Marex
 
Posty: 1
Dołączył(a): wrz 29, 2014 12:23

Re: Przemyślenia na temat przyszłości w zawodzie inżyniera

Postprzez gambolo » wrz 29, 2014 17:25

Żaden rozsądny pracodawca nie da ci od razu dużej kasy na rękę - jeśli potrafisz myśleć to sobie sam odpowiesz dlaczego. W inżynierce można zarobić ale to wymaga spełnienia kilku uwarunkowań:
- trzeba to lubić i chcieć to robić,
- mieć nosa inżynierskiego
- odpowiedni staż pracy
- trafić w firmę, miejsce, czas i ludzi

2-3 pierwsze lata prawdziwej pracy zawodowej powinieneś potraktować jak obóz wojskowy połączony z kontynuacją studiów. Jak najwięcej pytań, wnikliwości, podglądania, wyciągania wniosków, uczenia się itp.. zbierasz w ten sposób kapitał w postaci wiedzy praktycznej i doświadczenia.
Praca: Rzeszów, Mielec - te dwa miasta teraz przodują w podkarpackiej okolicy w firmach inżynierskich, samolotowych itp.. lepiej przybidować na początku ale w razie czego zmieniasz pracodawcę szybko (większy rynek, więcej firm, więcej kontaktów). Zazwyczaj lepsza płaca i praca pojawia się w trakcie "roboty" - czyli nie znajdujesz sam pracy poprzez rekrutacje tylko rozwiązujesz różne problemy w bieżącej pracy spotykając się z rożnymi ludźmi i sytuacjami i wtedy ktoś Cię dostrzega = propozycja zmiany pracy.
Czasem jak jesteś dobry to po kilku latach otwierasz swoją firmę.

Ważna cecha u inżyniera to cierpliwość.

Zawsze też możesz zostać handlowcem technicznym: dobra gadka + wiedza inżynierska. Pieniądze tez jakby lepsze niż u kreślarza.
gambolo
 
Posty: 1013
Dołączył(a): gru 02, 2010 13:10

Następna strona

Powrót do Off topic

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników