_

Zarobki inz. mechaników!

Forum ogólne, ale nie do zadawania "prostych pytań". Wszystko o CAD, czego nie da się bezpośrednio połączyć z tematyką jednego z poniższych forów tematycznych.

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez jkb91 » sie 17, 2017 23:35

Jak przegladam oferty z zagranicy to nawet zachodnie kraje wystawiaja specjalnie oferty dla ludzi z biedniejszych krajow wiec stawki w Polsce musza byc windowane w gore. Przykladowo sporo ofert dla junior developerow(home office) za stawki przykladowo 8-12 tys zlotych na polskie ,a pracodawca np z Londynu. W rubryce minimalne doswiadczenie 6-12 miesiecy + ang fluently zalozmy. Spora szansa dla biedniejszych krajow jak my , bo w anglii czy de przebranzowiac sie juz nie bardzo oplaca. Zreszta na zachodzie w ogole nie wiem czy jest cos takiego jak przebranzowienie, tutaj(zachodnie kraje) ludzie po pracy to maja chillout, a nie nauke w glowie. Moze nie wszyscy ale wiekszosc chyba tak.
jkb91
 
Posty: 97
Dołączył(a): kwi 18, 2013 11:47

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez SJP » sie 25, 2017 09:43

Witam wszystkich.

Dwa lata temu skończyłem studia na MiBM. Po obronie od razu wyjechałem do Norwegii licząc, że gdzieś załapie się na jakiś staż. Nie udało się. Trzy miesiące przed moim wyjazdem spadły ceny ropy i firmy zaczęły zwalniać a nie zatrudniać.

Od dwóch lat zasuwam jako kierowca. Rozważam powrót i poszukanie pracy w Polsce jako handlowiec w branży technicznej lub jakiś menedżer niższego szczebla (np. Junior Product Manager itp). Czyli raczej stanowiska mniej techniczne.
Nie mam doświadczenia w zawodzie ale jestem mocny w językach obcych. Znam biegle angielski, dobrze niemiecki i norweski. W średnim stopniu komunikuję się też po francusku i hiszpańsku.

Czy według was pierwsza praca za kwotę minimum 4000 netto jest możliwa? Czy może zostać na wygnaniu i dalej próbować sił w krainie trolli ?
SJP
 
Posty: 5
Dołączył(a): sie 25, 2017 09:34

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez schweppes » sie 25, 2017 14:42

SJP napisał(a):Witam wszystkich.

Dwa lata temu skończyłem studia na MiBM. Po obronie od razu wyjechałem do Norwegii licząc, że gdzieś załapie się na jakiś staż. Nie udało się. Trzy miesiące przed moim wyjazdem spadły ceny ropy i firmy zaczęły zwalniać a nie zatrudniać.

Od dwóch lat zasuwam jako kierowca. Rozważam powrót i poszukanie pracy w Polsce jako handlowiec w branży technicznej lub jakiś menedżer niższego szczebla (np. Junior Product Manager itp). Czyli raczej stanowiska mniej techniczne.
Nie mam doświadczenia w zawodzie ale jestem mocny w językach obcych. Znam biegle angielski, dobrze niemiecki i norweski. W średnim stopniu komunikuję się też po francusku i hiszpańsku.

Czy według was pierwsza praca za kwotę minimum 4000 netto jest możliwa? Czy może zostać na wygnaniu i dalej próbować sił w krainie trolli ?


Z takim wykształceniem i przede wszystkim z takimi językami obcymi masz bardzo szerokie możliwości w handlu, jako przedstawiciel fabryk maszyn tych krajów (Niemcy, Norwegia, Hiszpania). W sprzedaży nigdy nie było problemów z pracą, za to przy obecnym znikomym bezrobociu problemy są i to duże, ale z pracownikami, co jeszcze bardziej zwiększa Twoje szanse. Dodatkowo widać ożywienie inwestycyjne w przemyśle, więc jest teraz dobry czas dla handlowców. Do tego jeszcze dochodzi fakt, że w branżach technicznych preferują inżynierów, a ci z kolei zwykle nie chcą być sprzedawcami tylko konstruktorami, więc to jeszcze bardziej podbija ssanie na takich jak Ty czy ja.

Okolice 4k netto dla handlowca w branży technicznej jest obecnie standardem po kilku miesiącach rzetelnej pracy, jak tylko zaczniesz robić cyfrę i negocjować. Może na sam start, z racji iż jesteś świeży i nie mają pojęcia jak zagrasz, mogą być okolice 3k netto, ale to już absolutne minimum za pracę w terenie. Docelowo, jeżeli będziesz do sprawy podchodził poważnie, możesz liczyć na zarobki w przedziale 4-6k netto lub nawet więcej.

Dodatkowo, jeśli angielski masz naprawdę biegły i będziesz się starać, to myślę, że w przeciągu kilku lat możesz już podlegać bezpośrednio pod zarząd polskiej lub zagranicznej spółki i zostać managerem na Polskę z pensją netto 10k +/- 30% i jakimś BMW 3/5 czy Mondeo na podorędziu.
schweppes
 
Posty: 232
Dołączył(a): kwi 10, 2009 16:17

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez velaskez » sie 25, 2017 16:09

SJP napisał(a):Witam wszystkich.

Dwa lata temu skończyłem studia na MiBM. Po obronie od razu wyjechałem do Norwegii licząc, że gdzieś załapie się na jakiś staż. Nie udało się. Trzy miesiące przed moim wyjazdem spadły ceny ropy i firmy zaczęły zwalniać a nie zatrudniać.

Czy według was pierwsza praca za kwotę minimum 4000 netto jest możliwa? Czy może zostać na wygnaniu i dalej próbować sił w krainie trolli ?


Spróbuj sił w innej krainie, niekoniecznie w Polsce. W czym jest problem?

schweppes napisał(a):Z takim wykształceniem i przede wszystkim z takimi językami obcymi masz bardzo szerokie możliwości w handlu, jako przedstawiciel fabryk maszyn tych krajów (Niemcy, Norwegia, Hiszpania).


Z takim wykształceniem i językami po co się degradować do handlowca :lol:
velaskez
 
Posty: 889
Dołączył(a): paź 05, 2011 23:22
Lokalizacja: Coventry, UK

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez SJP » sie 25, 2017 16:59

velaskez napisał(a):Spróbuj sił w innej krainie, niekoniecznie w Polsce. W czym jest problem?


W tym, że nie mam ani jednego dnia przepracowanego w zawodzie. Nikt mnie nie przyjmie bez doświadczenia. Nawet ze znajomością języka. Przynajmniej takie mam doświadczenia z Norwegii.


velaskez napisał(a):Z takim wykształceniem i językami po co się degradować do handlowca :lol:

No a co proponujesz ? Tak jakby stanowisko handlowca to jakiś wstyd był.

Poza tym nigdy nie zamierzałem być konstruktorem. Klikanie w cadzie zawsze mnie nudziło. Nie wyobrażam sobie siedzieć cały dzień przed monitorem.
SJP
 
Posty: 5
Dołączył(a): sie 25, 2017 09:34

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez velaskez » sie 25, 2017 17:17

SJP napisał(a):[No a co proponujesz ? Tak jakby stanowisko handlowca to jakiś wstyd był.

Poza tym nigdy nie zamierzałem być konstruktorem. Klikanie w cadzie zawsze mnie nudziło. Nie wyobrażam sobie siedzieć cały dzień przed monitorem.


Nie mówię, że wstyd. Nic nie proponuję, bo nie wiem co Cię interesuje, ani co umiesz, ani jak szybko się uczysz. Jeśli chcesz zostać handlowcem to schweppes napisał już jakie to jest cudowne. Czy powrót do Polski to dobry wybór, dowiesz się jak przyjedziesz i pomieszkasz.

Dodam tylko, że inżynier to nie tylko siedzenie przy CADzie 8)
velaskez
 
Posty: 889
Dołączył(a): paź 05, 2011 23:22
Lokalizacja: Coventry, UK

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez SJP » sie 25, 2017 17:28

No słowo "degradować" miało w tym kontekście wydźwięk negatywny :)

Jakiego typu stanowiska mnie interesują i jaka stawka napisałem w pierwszym poście.
Powrót do Polski rozważam tylko w kontekście zdobycia doświadczenia. Dwa, trzy lata i dalej w świat.

Dodam tylko, że inżynier to nie tylko siedzenie przy CADzie 8)

Dlatego napisałem co proponujesz. W sensie jakie inne stanowisko mógłbym objąć poza konstruktorem czy handlowcem.
SJP
 
Posty: 5
Dołączył(a): sie 25, 2017 09:34

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez Stahlmann » sie 25, 2017 20:15

schweppes napisał(a):...ostatni post...


schweppes, mógłbyś opisać jak wygląda takie pierwsze kroki handlowca i późniejsza kariera?
Albo sama rekrutacja? Dają ci do ręki produkt na interview i każą ci opowiedzieć jak działa, a potem go reklamujesz przed komisją?
Oceniają twoją prezencję? Masz gadane?
Jak sobie radzisz z targetami?
Bo np. szybciej myśleć można się nauczyć, a np. na rynku (np. Północnej Polsce) ktoś nie musi potrzebować twojego produktu i co zrobisz...
Bo jako umysł "techniczny"/introwertyk nie mogę pojąć, że macie o tyle wyższe zarobki/wyższy możliwy sufit.

No i w sumie wracamy do tego samego, bo nawet w jednym "zawodzie" (ze względu na trudność w jego definicji) (nawet jednej branży) wynagrodzenia mogą się różnić znacząco i np. tutaj słyszymy szlochania kreślarzy, a ci co robią coś trudnego w projektowaniu może orają i nie mają czasu na forka. A schweppes jest wybitnym handlowcem.
Stahlmann
 
Posty: 47
Dołączył(a): wrz 02, 2016 22:36

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez schweppes » sie 25, 2017 20:43

velaskez napisał(a):Z takim wykształceniem i językami po co się degradować do handlowca :lol:

Jak ktoś ma czerwoną, komunistyczną mentalność i światopogląd, to rzeczywiście może to się wydawać bez sensu.

Stahlmann napisał(a):
schweppes napisał(a):...ostatni post...


schweppes, mógłbyś opisać jak wygląda takie pierwsze kroki handlowca i późniejsza kariera?
Albo sama rekrutacja? Dają ci do ręki produkt na interview i każą ci opowiedzieć jak działa, a potem go reklamujesz przed komisją?
Oceniają twoją prezencję? Masz gadane?
Jak sobie radzisz z targetami?
Bo np. szybciej myśleć można się nauczyć, a np. na rynku (np. Północnej Polsce) ktoś nie musi potrzebować twojego produktu i co zrobisz...
Bo jako umysł "techniczny"/introwertyk nie mogę pojąć, że macie o tyle wyższe zarobki/wyższy możliwy sufit.

No i w sumie wracamy do tego samego, bo nawet w jednym "zawodzie" (ze względu na trudność w jego definicji) (nawet jednej branży) wynagrodzenia mogą się różnić znacząco i np. tutaj słyszymy szlochania kreślarzy, a ci co robią coś trudnego w projektowaniu może orają i nie mają czasu na forka. A schweppes jest wybitnym handlowcem.


Rozmowa rekrutacyjna zależy od firmy i stylu jej kierownictwa. U mnie to była luźna, półtoragodzinna, przyjazna pogawędka w restauracji (dyrektor i firma jest z południa Polski, więc przyjechał rekrutować na pomorze). Rozmowa pewnie planowo trwałaby max 30 minut, ale dyro jest takim samym gawędziarzem jak ja i przez 30 minut rozmawialiśmy o pracy, a przez kolejną godzinę o pierdołach. Zresztą, tak też robię z ekstrawetycznymi klientami. 0 pytań o wiedzę techniczną, mimo że dyrektor jest inżynierem i wieloletnim, byłym handlowcem. Powiedział, że nie będziemy marnować czasu na rozmowy techniczne, bo i tak jest 2-tygodniowe, gruntowne szkolenie w fabryce. Poza tym klient najpierw kupuje sprzedawcę, a potem jego produkt, więc najważniejsze, żeby kandydat był osobą otwartą, lubiącą ludzi i dającą się im polubić. Po prostu trzeba domyślnie lubić człowieka i ewentualnie przestać go lubić, a nie odwrotnie. W wielu firmach mogą coś podpytać technicznie, ale to raczej podstawy i w większości bardziej na logikę, niż na wiedzę. Być może jakieś korporacje urządzają scenki sprzedażowe, ale to jest raczej uznawane za kicz lat 90' i odchodzi do lamusa. Od kilkunastu lat sprzedaż polega przede wszystkim na budowaniu dobrej, przyjacielskiej relacji z klientem i rzetelnej jego obsługi posprzedażowej, żeby sam wracał.

Pierwsze kroki handlowca to dokładne zapoznanie się z produktem, zazwyczaj poprzez szkolenie w fabryce lub polskim oddziale. Następnie wyjazd w teren, zazwyczaj pierwsze kilka tygodni wraz z kierownikiem/dyrektorem, który przedstawia Cię kluczowym klientom, a następnie samodzielnie zapoznajesz wszystkich pozostałych. Odwiedzasz ich, przedstawiasz się, pytasz o ich aktualne problemy/potrzeby i zapoznajesz ich z ofertą. Dostawiasz materiały, wizytówkę i co 6-12 miesięcy odświeżasz kontakt osobiście, jak bardziej perspektywiczny lub telefonicznie, jak mniej. Jak klient zgłosi zapotrzebowanie, robisz wizytę lokalną na obiekcie, jakieś pomiary, zdjęcia, sporządzasz notatki odnośnie wymagań i parametrów, potem dobierasz sprzęt lub robi to biuro, składasz ofertę i zaczynasz negocjacje. Jak dojdzie do dealu, pilotujesz dostawę i przeprowadzasz odbiór/rozruch urządzenia na obiekcie. Potem, w trakcie eksploatacji urządzenia jesteś pierwszą osobą do kontaktu, czasami coś doradzisz, czasami organizujesz serwis lub odsyłasz ich do działu serwisu. I tak kilka-kilkanaście tematów na raz i ciągłe, systematyczne wizyty u klientów.

Późniejsza kariera? Hmm, zależy od rynku i firmy. Możesz awansować poziomo na grubsze tematy albo na jakieś Państwa ościenne, np. CEE czy Baltic, możesz awansować na kierownika czy dyrektora handlowego i zarządzać handlowcami, a możesz po prostu robić swoje dalej, rozwijać sprzedaż i zarabiać coraz więcej, o ile rynek pozwoli.

Co do "gadanego", hmm... Zawsze miałem trochę bardziej gadane niż większość kumpli z MiBM, ale jakby mnie już postawić przy jakichś ludziach na kierunku humanistycznym, to już pewnie bym się specjalnie nie wyróżniał. Po prostu lubię poznawać ludzi, rozmawiać, słuchać, pisać, czytać. Wolałem i lubiłem stanąć przed całą grupą i poprowadzić jakąś prezentację niż siedzieć w chacie nad projektem z PKM. Teraz też wolę jeździć po Polsce, po obiektach i rozmawiać z klientami, niż siedzieć w biurze. Ciekawsze, więcej się dzieje, bardziej ludzka i interaktywna praca. Do tego nabiera się ciekawych kontaktów, często właścicieli firm (im mniejszą firmę obsługujesz, tym wyżej w jej hierarchii rozmawiasz, w molochu może to być kierownik, w małych i średnich firmach dyrektor, prezes czy właściciel). Mam kilku bardzo oddanych klientów, z którymi się zaprzyjaźniłem i z którymi regularnie ustawiam się na obiad i piwko. Relację trzeba wyczuć, masz być jego partnerem w biznesie i tyle. Musisz być elastyczny, jak masz przed sobą introwertyka, to przekazujesz krótko i konkretnie techniczne info i nawet nie próbujesz go zagadywać o dupie maryny, bo może wyjść niezręcznie, jak rozmawiasz z ekstrawertykiem to już możesz sobie "poużywać", tylko że u takich klientów czasami ciężko wyczuć czy kupią czy nie, bo oni czasami po prostu są gawędziarzami i możesz tam spędzać dużo czasu i nigdy nic nie sprzedać.

Co do targetów, to ja akurat ich nie mam, bo pracuję w niszy, w której sprzedaje się stosunkowo "wolno" i mało, ale drogich maszyn, gdzie proces decyzyjny jest długi a sam proces sprzedaży inwestycyjnej jest wielokanałowy, bo dogrywasz temat jednocześnie z inwestorem, projektantem i wykonawcą. Trudno jest więc zaplanować poziom sprzedaży w takim przypadku. Ale w bardziej drobnicowych branżach zwykle jakieś plany są. Czasami są do zrobienia, czasami są nierealne, zależy czy zarząd jest mądry czy głupi. Bo wiedzieć, że rynek wchłonie x i dać plan 2x to trzeba być idiotą skazanym na wieczną rotację i szkolenia nowych handlowców. Raczej ustawia się plan tak, żeby przy rzetelnej, systematycznej pracy był do wyrobienia.

Na północy Polski rzeczywiście klientów przemysłowych jest mniej, ale wtedy po prostu będziesz miał odpowiednio większy teren niż handlowcy na południu, żeby wielkość potencjału w rejonach była podobna. Jedyne co, to trochę więcej kilometrów zrobisz i częściej będziesz spał w hotelach, niż handlowcy na południu.

Handlowcy w branży technicznej zarabiają więcej od konstruktorów, bo mają nie tylko twarde kompetencje techniczne, ale również miękkie sprzedażowe. Muszą potrafić się dobrze wysłowić, rozmawiać o sprawach technicznych z klientami, którzy są w większości inżynierami. Większość inżynierów nie chce zająć się sprzedażą, bo mają zakodowane w głowie, że po MiBM trzeba być konstruktorem, i dzięki temu podaż pasujących kandydatów jest mała przy sporym popycie, przez co cena (wynagrodzenie) rośnie. Proste prawo popytu i podaży, którym podlega każdy produkt, również produkt zwany pracą ludzką.

Różnica zarobków między statystycznym konstruktorem a handlowcem w branży technicznej nie jest drastyczna, bo wynosi jakieś 20-30% (mediany jakieś 5k brutto dla konstruktora i 6k brutto dla inż. sprzedaży). Tylko handlowiec zwykle ma służbowy samochód z paliwem do użytku prywatnego, więc odchodzą mu wszystkie koszty z tym związane, co stanowi kwotę 1500-2000 zł pozapłacowego benefitu w zależności od klasy samochodu (za co obcinane jest z pensji brutto 250 zł dla samochodu z silnikiem do 1.6 i 400 zł z silnikiem powyżej 1.6). Wciąż przeważają samochody segmentu C, ale już coraz więcej handlowców w branży technicznej jeździ samochodami klasy D. W Niemczech Passat jest standardem dla zwykłego handlowca, w Polsce bardziej Octavia. To też jest sprytne zagranie ze strony firmy, bo wymiana Focusa na Mondeo w wynajmie długoterminowym kosztuje po optymalizacji podatkowej jakieś 300 zł więcej, a daje lepszy efekt nobilitujący i motywacyjny niż 300 zł brutto podwyżki.

PS: Ja nie jestem wybitnym handlowcem. Nigdy tak o sobie nie napisałem i nigdy się za takiego nie uważałem, choć przyznam, że dążę do tego. W mojej firmie jestem gdzieś w środku stawki, albo odrobinę poniżej.
Ostatnio edytowany przez schweppes, sie 25, 2017 22:15, edytowano w sumie 1 raz
schweppes
 
Posty: 232
Dołączył(a): kwi 10, 2009 16:17

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez SJP » sie 26, 2017 06:03

Schweppes,
Dzięki za odpowiedź na temat możliwości na stanowisku handlowca oraz szczegółowy opis pracy.
Czy wiesz może jak wygląda pozyskiwanie nowych klientów ? Jak się ich szuka ?
Dzwoni się do znalezionego zakładu i umawia się na spotkanie w sprawie oferty ?
SJP
 
Posty: 5
Dołączył(a): sie 25, 2017 09:34

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Forum CAD

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników