_

Zarobki inz. mechaników!

Forum ogólne, ale nie do zadawania "prostych pytań". Wszystko o CAD, czego nie da się bezpośrednio połączyć z tematyką jednego z poniższych forów tematycznych.

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez gouda » lut 24, 2018 16:52

Mam na myśli coś zupełnie innego.
W każdej cywilizowanej firmie inżynieryjnej muszą być odpowiednio podzielone role.

Lider zespołu konstruktorów to nie jest poganiacz, ale osoba odpowiedzialna za wiele rzeczy, przede wszystkim za dbanie aby projektowane urządzenia były zgodne ze specyfikacją i wymaganiami klienta. W przypadku zaawansowanych technologii wymaga to ogromnej wiedzy - taka osoba aprobuje wszystkie rozwiązania techniczne, taka osoba jest najbardziej kreatywnym członkiem zespołu itd...

Kierownik projektu również ma swoje zadania, i nie polega to na poganianiu ludzi. Wręcz przeciwnie, w cywilizowanych firmach unika się zbyt dużej presji na pracowników, unika się nadgodzin, pracy ponad siły itp. NA tym polega właśnie dobre planowanie projektów.

Oczywiście w firmach polskich "januszy biznesu" stusujących jedynie metodę kija i marchwki, a właściwie to tylko metodę kija, potrzebni są tylko poganiacze.
Oczywiście takie firmy nie produkują innowacyjnych produktów a ich czas dobiega końcowi ze względu na zmiany na rynku pracy. Oczywiście że po przez zastraszanie nie da się zmusić ludzi do kreatywności...
gouda
 
Posty: 666
Dołączył(a): lip 30, 2008 00:02

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez FTW » lut 24, 2018 17:56

gouda napisał(a):Mam na myśli coś zupełnie innego.
W każdej cywilizowanej firmie inżynieryjnej muszą być odpowiednio podzielone role.

Lider zespołu konstruktorów to nie jest poganiacz, ale osoba odpowiedzialna za wiele rzeczy, przede wszystkim za dbanie aby projektowane urządzenia były zgodne ze specyfikacją i wymaganiami klienta. W przypadku zaawansowanych technologii wymaga to ogromnej wiedzy - taka osoba aprobuje wszystkie rozwiązania techniczne, taka osoba jest najbardziej kreatywnym członkiem zespołu itd...

Kierownik projektu również ma swoje zadania, i nie polega to na poganianiu ludzi. Wręcz przeciwnie, w cywilizowanych firmach unika się zbyt dużej presji na pracowników, unika się nadgodzin, pracy ponad siły itp. NA tym polega właśnie dobre planowanie projektów.

Oczywiście w firmach polskich "januszy biznesu" stusujących jedynie metodę kija i marchwki, a właściwie to tylko metodę kija, potrzebni są tylko poganiacze.
Oczywiście takie firmy nie produkują innowacyjnych produktów a ich czas dobiega końcowi ze względu na zmiany na rynku pracy. Oczywiście że po przez zastraszanie nie da się zmusić ludzi do kreatywności...


Wobec tego uważam, że najwyższy czas, żebyś założył własną firmę i pokazał wszystkim jak to się robi w PL wg zachodnich standardów.

Fajnie się głosi takie hasełka z perspektywy bycia na stołku w korpo. Te głupie gadki o meetingach, team leaderach, supervisorach. Tylko nikt nie wspomniał, żeby firma funkcjonowała musi być jedna rzecz - kasa ma wpływać. Musi być popyt na usługi, maszyny czy produkt muszą się sprzedawać. Wtedy można tworzyć stanowiska, kupować ekspresy do kawy i po multisporcie dla każdego. Najpierw zaczynasz, nie masz nic. Później się rozwijasz, zarabiasz - o ile jest popyt. A żeby zrobić coś innowacyjnego musi nadbywać naprawdę sporo kasy, żeby móc ją zainwestować. Bo przecież nie zaryzykujesz całego swojego majątku po to, żeby zrobić fajny produkt, nie? :wink: I niekoniecznie ta inwestycja się zwróci. Dodatkowo warunki są niestabilne - w międzyczasie jakiś polityk coś palnie głupiego i zrobią embargo na import Twojego towaru albo wprowadzą przepis o pracownikach delegowanych czy coś podobnego i sobie możesz planować.

Wyskoczyłbyś z tymi śmiesznymi słówkami w urzędzie skarbowym albo celnym, to byś zobaczył ile to warte i jak bardzo nie pasuje to do naszych realiów. Tam siedzi pani albo pan, po wyższej szkole lansu i baunsu z rodziny zawodowych urzędników i napotkasz na taki opór, jakiego nigdy wcześniej nie widziałeś. Albo powalczył (będąc na swoim) z jakąś dużą firmą kurierską czy innym korpo o niesłusznie naliczane opłaty. Plus do tego jakiś kontrahent by nie zapłacił, a jeszcze inny nie dostarczyłby tego co trzeba, pomimo, że całość była zapłacona. Możesz się nawet z nimi sądzić :mrgreen:

Miałem okazję pracować u Januszy, mam okazję być teraz na swoim. Na pewno nie można odmówić im skuteczności, chociaż osobiście parę razy doprowadzili mnie prawie do szału. Ale utrzymują się, kombinują i dają radę w tym bałaganie. No i znajdują pracowników za marną pensję, ale przecież nikt ich tam siłą nie trzyma. Janusz nie padnie, bo Janusz na bufor - kręci na wszystkim jak się da i dlatego ma zapas.

A oprócz produktów innowacyjnych jest cała masa rzeczy codziennego użytku lub takich o mniejszym stopniu skomplikowania na które też jest popyt. I ktoś to musi robić.

I jeszcze jedno. Wasze netto, to jest ok 60% kosztu całkowitego pracodawcy. I tego nie ustala "niewidzialna ręka rynku"
FTW
 
Posty: 29
Dołączył(a): maja 22, 2016 19:26

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez gouda » lut 24, 2018 18:46

FTW napisał(a):
gouda napisał(a):Mam na myśli coś zupełnie innego.
W każdej cywilizowanej firmie inżynieryjnej muszą być odpowiednio podzielone role.

Lider zespołu konstruktorów to nie jest poganiacz, ale osoba odpowiedzialna za wiele rzeczy, przede wszystkim za dbanie aby projektowane urządzenia były zgodne ze specyfikacją i wymaganiami klienta. W przypadku zaawansowanych technologii wymaga to ogromnej wiedzy - taka osoba aprobuje wszystkie rozwiązania techniczne, taka osoba jest najbardziej kreatywnym członkiem zespołu itd...

Kierownik projektu również ma swoje zadania, i nie polega to na poganianiu ludzi. Wręcz przeciwnie, w cywilizowanych firmach unika się zbyt dużej presji na pracowników, unika się nadgodzin, pracy ponad siły itp. NA tym polega właśnie dobre planowanie projektów.

Oczywiście w firmach polskich "januszy biznesu" stusujących jedynie metodę kija i marchwki, a właściwie to tylko metodę kija, potrzebni są tylko poganiacze.
Oczywiście takie firmy nie produkują innowacyjnych produktów a ich czas dobiega końcowi ze względu na zmiany na rynku pracy. Oczywiście że po przez zastraszanie nie da się zmusić ludzi do kreatywności...


Wobec tego uważam, że najwyższy czas, żebyś założył własną firmę i pokazał wszystkim jak to się robi w PL wg zachodnich standardów.

Fajnie się głosi takie hasełka z perspektywy bycia na stołku w korpo. Te głupie gadki o meetingach, team leaderach, supervisorach. Tylko nikt nie wspomniał, żeby firma funkcjonowała musi być jedna rzecz - kasa ma wpływać. Musi być popyt na usługi, maszyny czy produkt muszą się sprzedawać. Wtedy można tworzyć stanowiska, kupować ekspresy do kawy i po multisporcie dla każdego. Najpierw zaczynasz, nie masz nic. Później się rozwijasz, zarabiasz - o ile jest popyt. A żeby zrobić coś innowacyjnego musi nadbywać naprawdę sporo kasy, żeby móc ją zainwestować. Bo przecież nie zaryzykujesz całego swojego majątku po to, żeby zrobić fajny produkt, nie? :wink: I niekoniecznie ta inwestycja się zwróci. Dodatkowo warunki są niestabilne - w międzyczasie jakiś polityk coś palnie głupiego i zrobią embargo na import Twojego towaru albo wprowadzą przepis o pracownikach delegowanych czy coś podobnego i sobie możesz planować.

Wyskoczyłbyś z tymi śmiesznymi słówkami w urzędzie skarbowym albo celnym, to byś zobaczył ile to warte i jak bardzo nie pasuje to do naszych realiów. Tam siedzi pani albo pan, po wyższej szkole lansu i baunsu z rodziny zawodowych urzędników i napotkasz na taki opór, jakiego nigdy wcześniej nie widziałeś. Albo powalczył (będąc na swoim) z jakąś dużą firmą kurierską czy innym korpo o niesłusznie naliczane opłaty. Plus do tego jakiś kontrahent by nie zapłacił, a jeszcze inny nie dostarczyłby tego co trzeba, pomimo, że całość była zapłacona. Możesz się nawet z nimi sądzić :mrgreen:

Miałem okazję pracować u Januszy, mam okazję być teraz na swoim. Na pewno nie można odmówić im skuteczności, chociaż osobiście parę razy doprowadzili mnie prawie do szału. Ale utrzymują się, kombinują i dają radę w tym bałaganie. No i znajdują pracowników za marną pensję, ale przecież nikt ich tam siłą nie trzyma. Janusz nie padnie, bo Janusz na bufor - kręci na wszystkim jak się da i dlatego ma zapas.

A oprócz produktów innowacyjnych jest cała masa rzeczy codziennego użytku lub takich o mniejszym stopniu skomplikowania na które też jest popyt. I ktoś to musi robić.

I jeszcze jedno. Wasze netto, to jest ok 60% kosztu całkowitego pracodawcy. I tego nie ustala "niewidzialna ręka rynku"



O czym Ty piszesz?
Też mam już dość tego skomlenia pracodawców jak to teraz im źle, bo pracownikom w dupie się poprzewracało...
Otóż nie poprzewracało się, tylko rynek sprawia że ludzie nie będą już dawali się zastraszać i nie godzą się na nieuczciwe traktowanie.
Sam również niejednokrotnie pracowałem i pracuję na dodatkowych zleceniach na wolnym rynku i wielokrotnie rozważałem i nadal rozważam własną firmę, właśnie dlatego m.in. że wkurza mnie takie skomlenie.
Kiedyś zresztą prowadziłem swój biznes więc nie pisz tu kretyńskich haseł typu: "załóż firmę zobaczysz jak to jest".
Otóż świetnie wiem jak to jest.

Mój post był o uczciwym traktowaniu pracowników i o tym ż emetoda kija już się nie sprawdza - nie rozumiem co Cię tak zbulwersowało.
Każdy kto traktuje drugiego człowieka w sposób nieetyczny, jest gnojem i tyle. Mieliśmy takie czasy że głównie takie gnoje były w stanie się dorobić - bo prowadzenie biznesu wymagało postępowania nieetycznego... Ty też tak postępujesz i szukasz usprawiedliwienia? Nie rozumiem tego co piszesz?

Twoje stwierdzenie że kwota netto to 60% kosztów pracodawcy trochę mnie dziwi - naprawdę uważasz że pracownicy są tak głupi i tego nie wiedzą? Tak, prawie każdy z nas wie co to netto, co to brutto i co to całkowity koszt pracodawcy.
Piszesz tak jakbyś na serio miał pracowników za debili. Ja świetnie wiem ile przynosi pracodawcy moja praca - znam te kwoty co do grosza i chyba normalne jest że wymagam uczciwego podziału tego co swoją pracą wypracuję...

Może źle to oceniam, ale słabo widzę twoją przyszłość w roli pracodawcy...

Więcej empatii!!!
gouda
 
Posty: 666
Dołączył(a): lip 30, 2008 00:02

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez ll » lut 24, 2018 20:08

gouda napisał(a):
FTW napisał(a):
gouda napisał(a):Mam na myśli coś zupełnie innego.
W każdej cywilizowanej firmie inżynieryjnej muszą być odpowiednio podzielone role.

Lider zespołu konstruktorów to nie jest poganiacz, ale osoba odpowiedzialna za wiele rzeczy, przede wszystkim za dbanie aby projektowane urządzenia były zgodne ze specyfikacją i wymaganiami klienta. W przypadku zaawansowanych technologii wymaga to ogromnej wiedzy - taka osoba aprobuje wszystkie rozwiązania techniczne, taka osoba jest najbardziej kreatywnym członkiem zespołu itd...

Kierownik projektu również ma swoje zadania, i nie polega to na poganianiu ludzi. Wręcz przeciwnie, w cywilizowanych firmach unika się zbyt dużej presji na pracowników, unika się nadgodzin, pracy ponad siły itp. NA tym polega właśnie dobre planowanie projektów.

Oczywiście w firmach polskich "januszy biznesu" stusujących jedynie metodę kija i marchwki, a właściwie to tylko metodę kija, potrzebni są tylko poganiacze.
Oczywiście takie firmy nie produkują innowacyjnych produktów a ich czas dobiega końcowi ze względu na zmiany na rynku pracy. Oczywiście że po przez zastraszanie nie da się zmusić ludzi do kreatywności...


Wobec tego uważam, że najwyższy czas, żebyś założył własną firmę i pokazał wszystkim jak to się robi w PL wg zachodnich standardów.

Fajnie się głosi takie hasełka z perspektywy bycia na stołku w korpo. Te głupie gadki o meetingach, team leaderach, supervisorach. Tylko nikt nie wspomniał, żeby firma funkcjonowała musi być jedna rzecz - kasa ma wpływać. Musi być popyt na usługi, maszyny czy produkt muszą się sprzedawać. Wtedy można tworzyć stanowiska, kupować ekspresy do kawy i po multisporcie dla każdego. Najpierw zaczynasz, nie masz nic. Później się rozwijasz, zarabiasz - o ile jest popyt. A żeby zrobić coś innowacyjnego musi nadbywać naprawdę sporo kasy, żeby móc ją zainwestować. Bo przecież nie zaryzykujesz całego swojego majątku po to, żeby zrobić fajny produkt, nie? :wink: I niekoniecznie ta inwestycja się zwróci. Dodatkowo warunki są niestabilne - w międzyczasie jakiś polityk coś palnie głupiego i zrobią embargo na import Twojego towaru albo wprowadzą przepis o pracownikach delegowanych czy coś podobnego i sobie możesz planować.

Wyskoczyłbyś z tymi śmiesznymi słówkami w urzędzie skarbowym albo celnym, to byś zobaczył ile to warte i jak bardzo nie pasuje to do naszych realiów. Tam siedzi pani albo pan, po wyższej szkole lansu i baunsu z rodziny zawodowych urzędników i napotkasz na taki opór, jakiego nigdy wcześniej nie widziałeś. Albo powalczył (będąc na swoim) z jakąś dużą firmą kurierską czy innym korpo o niesłusznie naliczane opłaty. Plus do tego jakiś kontrahent by nie zapłacił, a jeszcze inny nie dostarczyłby tego co trzeba, pomimo, że całość była zapłacona. Możesz się nawet z nimi sądzić :mrgreen:

Miałem okazję pracować u Januszy, mam okazję być teraz na swoim. Na pewno nie można odmówić im skuteczności, chociaż osobiście parę razy doprowadzili mnie prawie do szału. Ale utrzymują się, kombinują i dają radę w tym bałaganie. No i znajdują pracowników za marną pensję, ale przecież nikt ich tam siłą nie trzyma. Janusz nie padnie, bo Janusz na bufor - kręci na wszystkim jak się da i dlatego ma zapas.

A oprócz produktów innowacyjnych jest cała masa rzeczy codziennego użytku lub takich o mniejszym stopniu skomplikowania na które też jest popyt. I ktoś to musi robić.

I jeszcze jedno. Wasze netto, to jest ok 60% kosztu całkowitego pracodawcy. I tego nie ustala "niewidzialna ręka rynku"



O czym Ty piszesz?
Też mam już dość tego skomlenia pracodawców jak to teraz im źle, bo pracownikom w dupie się poprzewracało...
Otóż nie poprzewracało się, tylko rynek sprawia że ludzie nie będą już dawali się zastraszać i nie godzą się na nieuczciwe traktowanie.
Sam również niejednokrotnie pracowałem i pracuję na dodatkowych zleceniach na wolnym rynku i wielokrotnie rozważałem i nadal rozważam własną firmę, właśnie dlatego m.in. że wkurza mnie takie skomlenie.
Kiedyś zresztą prowadziłem swój biznes więc nie pisz tu kretyńskich haseł typu: "załóż firmę zobaczysz jak to jest".
Otóż świetnie wiem jak to jest.

Mój post był o uczciwym traktowaniu pracowników i o tym ż emetoda kija już się nie sprawdza - nie rozumiem co Cię tak zbulwersowało.
Każdy kto traktuje drugiego człowieka w sposób nieetyczny, jest gnojem i tyle. Mieliśmy takie czasy że głównie takie gnoje były w stanie się dorobić - bo prowadzenie biznesu wymagało postępowania nieetycznego... Ty też tak postępujesz i szukasz usprawiedliwienia? Nie rozumiem tego co piszesz?

Twoje stwierdzenie że kwota netto to 60% kosztów pracodawcy trochę mnie dziwi - naprawdę uważasz że pracownicy są tak głupi i tego nie wiedzą? Tak, prawie każdy z nas wie co to netto, co to brutto i co to całkowity koszt pracodawcy.
Piszesz tak jakbyś na serio miał pracowników za debili. Ja świetnie wiem ile przynosi pracodawcy moja praca - znam te kwoty co do grosza i chyba normalne jest że wymagam uczciwego podziału tego co swoją pracą wypracuję...

Może źle to oceniam, ale słabo widzę twoją przyszłość w roli pracodawcy...

Więcej empatii!!!


Tutaj sie calkowicie z Gouda zgodze. Przez roznego rodzaju "zagrywki" Januszy czlowiek traci wiare w godne wykonywanie swojego zawodu. Kiedys juz wspominalem ze w Niemczech nawet sprzataczka z godnoscia wykonuje swoja prace i tak tez jest traktowana za to. U Januszy nieosiagalne. To byl moj powod emigracji X-lat temu - i wykonywanie zawodu u Janusza i wykonywanie tego samego zawodu za granica to sa dwa rozne swiaty .... U Janusza 10% musisz sie skupic na pracy a 90% zeby nie zostac wysiudany nawet nie przez samego Janusza a przez wspolpracownikow ktorzy pracujac w Januszowej atmosferze przesiakaja tym i propagowac pewne chore postepowanie miedzy soba. I w taki oto sposob grupa inzynierow zachowuje sie jak szarancza - zamiast wspolnie cos tworzyc zeby kazdy mial korzysci.
ll
 
Posty: 554
Dołączył(a): maja 05, 2011 17:43

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez FTW » lut 24, 2018 20:59

Nie jestem zbulwersowany, zwracam tylko uwagę, że fajnie się o tym mówi, gdy się jest po jednej stronie i się spekuluje jakby to było jakbym był po drugiej. Pamiętam również Twoje narzekania na dość wysoką pensję jak na polskie warunki w korpo.

Odnośnie 60% - myślę, że 80-90% tego nie wie, bo tych pieniędzy nie widzi. Jakby sami mieli z tego opłacić składki, to już byliby na ulicach. Wyobraź sobie sytuację, gdzie dostajesz fizycznie do ręki 2100 brutto, i idziesz zanieść z tego 600 zł do ZUS, US i przez to, że to zaniosłeś brakuje Ci na podstawowe potrzeby. Weź też pod uwagę, że tutaj w tym temacie dyskutują ludzie świadomi pewnych rzeczy, mający jakąś wiedzę z zakresu finansów czy gospodarki. To, że obracasz się wśród takich ludzi w pracy, masz takich znajomych czy piszesz z nimi w internecie, nie oznacza niestety, że jest to większość.

Byłem na studiach na praktykach na produkcji, miałem okazję też popracować przy produkcji, robiąc modernizacji na liniach, projekty itd. więc widziałem różne sytuacje.

Wyobraź sobie, że na pierwszych praktykach gość co jeździł paleciakiem rano po magazynie był tak pijany, że się mnie pytał gdzie ma jechać z tymi pudłami jak mnie zobaczył. Ja byłem tam 2 dni. Później była sytuacja, że trzeba było coś pakować do kartonów, były dwa oznaczenia, fizycznie przedmioty wyglądały tak samo. Oczywiście zostało to pomylone, ja to zauważyłem w trakcie, oprócz tego powiedziałem jak to mają przepakować, żeby się zgadzało. Jak kierownik przyszedł, było już poprawione. To było po tygodniu, a Ci ludzie z produkcji tam pracowali już lata.

Drugie praktyki, gość z którym miałem robić od rana na gilotynie i giętarce o 7 rano w poniedziałek otwiera czteropaka w szafce i wprost mi mówi, że go suszy, bo wczoraj byli gdzieś z rodziną, żona wracała autem a on sobie piwa pił. I jeszcze, żebym szefowi nie mówił, bo potem szef narzeka.

Później gdy pracowałem przy modernizacji linii, to jeden gość jak ładował maszynę o wadze ok. 1t na auto z windą, maszyna była na kółkach, auto stało na górce. Maszyna pojechała na pace, jakby nie uskoczył to by go tam zgniotła, a tak to się tylko wbiła w szoferkę na tej pace.

Firmy 15/100/200 osób, różnie. Wyobraź sobie teraz wypadek w pracy i koszty jakie poniesiesz. Nawet nie wypadek, wystarczy, że ktoś pójdzie na L4 na pól roku. Lub straty jakie ponosisz na skutek w uszkodzenia maszyny w syutacji takiej jak ta ostatnia. Przestoje na produkcji. W najlepszym wypadku osiągniesz założony plan bez strat, bo linia nagle nie pojedzie 2x szybciej ani pracownicy nie wyrobią 200% normy, żeby to skompensować. W fabryce spożywczej, gdzie pracowałem przy modernizacji linii były sytuacje, że nie dokręcili słoika z marmoladą, więc się zepsuła. Słoik miał 1000kg, więc taki większy. Puścili wodę z powrotem do zbiornika z czekoladą kilkaset kg i ją zepsuli, bo ktoś nie osuszył węży w środku. Przesypali silos na mąkę sypiąc więcej niż można, w związku z czym wypadło z niego dno. Kilkanaście ton mąki. Nikogo za to nie zwolnili.

W biurze projektowym gdzie pracowałem później, babka przechodząc zahaczyła wydruk 3D prototypu zderzak za kilkadziesiąt tys. euro.

Albo zatrudnisz sobie sekretarkę, która po dwóch miesiącach obwieści Ci radośnie, że zaszła w ciąże i idzie na L4. Ty nie masz ani kasy ani pracownika. Nie oceniam tej sytuacji, nawet jeśli będzie nieumyślna, nie zmieni to faktu, że może Cię to pociągnąć na dno.

Nawet jeśli masz pewną kadrę, to i tak prędzej czy później ktoś popełni błąd, bo to akurat ludzka cecha. Nie da się wszystkiego kontrolować. Ale można się na pewne sytuacje ubezpieczyć.

Mówisz, że wiesz ile pracodawcy przynosi Twoja praca - dobrze dla Ciebie. Ale ile go może kosztować Twój błąd? W końcu go popełnisz, ja też to zrobię. A jak nie Ty, albo ja, to inny pracownik to zrobi. I wszyscy się na niego zrzucą, bo nie obciążysz go przecież kosztami rzędu 50-100 tys. zł lub więcej. Dobrze jak to się zazębi, no ale jeśli nie, to kto wpada w kłopoty? Z drugiej strony warto byłoby wprowadzić jakiś system premiowania w zależności od zysków lub braku strat. A z tym ciężko niestety.

Wolałbyś zarabiać 2x tyle co teraz mając pełną odpowiedzialność finansową za swoje błędy, czy 12k brutto na umowie o pracę mając rodzinę, dom czy mieszkanie i kredyt jest lepsze? Jeśli ja miałbym mieć pełną odpowiedzialność finansową za swoje błędy, musiałbym zarabiać odpowiednio dużo, żeby było mnie stać na pokrycie tych kosztów, przynajmniej raz na jakiś czas.

Nie mam tutaj zamiaru nikogo bronić, bo niektórzy są naprawdę podli, a w szczególności gdy wykorzystują do tego sytuację na rynku (np. ma monopol na pracę w pewnym rejonie czy zmowa płacowa/cenowa). Podałem parę przykładów z własnego doświadczenia.

W to wszystko wchodzi jeszcze państwo, które zabiera z pensji sporo (co w szczególności odczuwają Ci najmniej zarabiający vide kwota wolna), przepisy, które generują koszty, niestabilny klimat polityczny. No i zarządzanie, ale to już inna kwestia.
FTW
 
Posty: 29
Dołączył(a): maja 22, 2016 19:26

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez Anna Nowak » lut 24, 2018 21:32

gouda napisał(a):Mam na myśli coś zupełnie innego.
W każdej cywilizowanej firmie inżynieryjnej muszą być odpowiednio podzielone role.

Lider zespołu konstruktorów to nie jest poganiacz, ale osoba odpowiedzialna za wiele rzeczy, przede wszystkim za dbanie aby projektowane urządzenia były zgodne ze specyfikacją i wymaganiami klienta. W przypadku zaawansowanych technologii wymaga to ogromnej wiedzy - taka osoba aprobuje wszystkie rozwiązania techniczne, taka osoba jest najbardziej kreatywnym członkiem zespołu itd...

Kierownik projektu również ma swoje zadania, i nie polega to na poganianiu ludzi. Wręcz przeciwnie, w cywilizowanych firmach unika się zbyt dużej presji na pracowników, unika się nadgodzin, pracy ponad siły itp. NA tym polega właśnie dobre planowanie projektów.

Oczywiście w firmach polskich "januszy biznesu" stusujących jedynie metodę kija i marchwki, a właściwie to tylko metodę kija, potrzebni są tylko poganiacze.
Oczywiście takie firmy nie produkują innowacyjnych produktów a ich czas dobiega końcowi ze względu na zmiany na rynku pracy. Oczywiście że po przez zastraszanie nie da się zmusić ludzi do kreatywności...



Myślałam, że masz na myśli inne pozycje niż kierownicze/zarządzające, ale w każdym razie dziękuję za rzeczową odpowiedź.

Pozdrawiam,
Ania
Anna Nowak
 
Posty: 25
Dołączył(a): lut 24, 2018 15:44

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez Diwad S » lut 28, 2018 17:40

Robię aktualnie na frezarce CNC wielkoseryjnie. Dostałem propozycje przejść do innej firmy na produkcje jednostkowa/kilkanaście sztuk i zarobki wzrosną o 800 zł do 3500. Pytałem również o ścieżkę rozwoju to otwarcie powiedział mi, że więcej niż operator nie zarobię i jeśli chciałbym objąć stanowisko technologa/programisty/konstruktora w tej firmie to musiałbym się liczyć z zarobkami rzędu 4000, gdzie operatorzy zarabiają 5000.

Teraz moje pytanie - jak jest rzeczywiście?

Martwi mnie to, że taki konstruktor który ma wiedzę(ukończone studia) zarabia tyle samo albo i mniej niż dobry operator? Jestem aktualnie na III roku MiBM i nasuwa mi się pytanie - po co mi te studia?

EDIT:
Dzwonili do mnie dzisiaj z firmy na stanowisko konstruktor. Pierwsze pytanie czy lokalizacja mi odpowiada, drugie pytanie konstruktor czy może produkcja, trzecie pytanie zarobki. Gdy im powiedziałem 3500 to powiedziała babka, że się nie dogadamy. Pytam to ile proponują, a ona że dużo mniej i koniec końców nawet 2500 nie dają :lol: Parodia
Ostatnio edytowany przez Diwad S, mar 01, 2018 16:24, edytowano w sumie 1 raz
Diwad S
 
Posty: 9
Dołączył(a): lut 15, 2018 16:36

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez gambolo » lut 28, 2018 21:58

Odpowiedź jest bardzo prosta: Polska jako kraj jest obecnie na etapie outsorcingu usług zwłaszcza finansowych czy wytwórczych (motoryzacja, agd, lotnictwo etc..) ze względu na niskie koszty płac. Po to budują te wszystkie fabryki (zwłaszcza w strefach inwestycyjnych) by produkować w nich podzespoły. A to wiąże się z tym że jest duży popyt na wykształconych operatorów maszyn. Wiedza konstrukcyjna nie jest potrzebna bo projekty robią w krajach macierzystych. Dlatego jeszcze długo będzie ssanie na operatorów i technologów (oraz kontrolerów) a na konstruktorkę po staremu :), bidnie :).
gambolo
 
Posty: 945
Dołączył(a): gru 02, 2010 13:10

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez radq » mar 01, 2018 18:43

Cześc,
Ile powinienem zarabiać jako inzynier spawalnik (IWE, VT). Dodam do tego jeszcze że oprocz standardowych obowiązków spawalnika (czyli WPS, WPQR) prowadzę nadzór nad zgodnościami normy EN 1090, jestem technologiem produkcji, koordynuję pracę na produkcji (trochę taki ala-majster), prowadzę zapisy z kontroli jakości, czasami jakieś ustalenia z projektantami. Czy 2500 netto to dużo. Dodam jeszcze że mam 2.5 lata doświadzcnia. Proszę o opinie.
radq
 
Posty: 3
Dołączył(a): lis 20, 2017 12:48

Re: Zarobki inz. mechaników!

Postprzez piotrekm13 » mar 01, 2018 19:12

2500 netto? Zdaje się że w Lidlu teraz tyle płacą. Nie trzeba mieć szkoły, uprawnień, doświadczenia, tylko pracować.
piotrekm13
 
Posty: 664
Dołączył(a): mar 31, 2012 20:52

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Forum CAD

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników